Salon i fabryka Maserati – wyprawa do Włoch dzień drugi

Skoro już jesteśmy przy Maserati i przebywaliśmy w okolicach Modeny to grzechem by było nie odwiedzić fabryki tych pięknych samochodów. Tak więc nasze kroki skierowaliśmy w kierunku Viale Ciro Menotti w Modenie.

Na początek salon

Do Modeny dotarliśmy w porze obiadowej, co najprościej poznać po tym że nagle wszyscy włosi wylegają na ulice w poszukiwaniu najbliższej restauracji. Chwilowo na ulicach robi się tłoczno. My raźnym krokiem zmierzaliśmy w kierunku salonu Maserati który znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie fabryki. Gdy byliśmy już prawie na miejscu nikt nie miał co do tego żadnych wątpliwości. Nie dlatego że z daleka widać biały biurowiec z „widelcem” na dachu, ale dlatego że nagle wszędzie pojawili się pracownicy pobliskiej fabryki w granatowych kombinezonach z wielkim logo Maserati na plecach. Wszyscy szli w przeciwnym kierunku w poszukiwaniu wolnych miejsc, gdzie mogliby coś zjeść.

Być może dlatego kiedy dotarliśmy na miejsce, w salonie nie było żywego ducha. Na szczęście nikt nie wpadł na pomysł żeby zamknąć drzwi na klucz, więc swobodnie mogliśmy się tam rozejrzeć. A oglądać było co.
Zacznijmy od tego że salon Maserati jest całkiem spory, nie to co w naszych salonach, gdzie często samochody są poupychane tak że ciężko otworzyć w nich drzwi na całą szerokość. Przy wejściu wita nas księga pamiątkowa, ustawiona pomiędzy silnikami. Obok makieta jednego ze wspaniałych samochodów Maserati, ustawiona na podeście obok najnowszego Maserati Quattroporte.

Na pierwszy rzut oka w salonie było jakby pusto, na widoku zaledwie jeden samochód. Ale to nie wszystko, reszta postawiona była w głębi salonu. Nie było tych samochodów dużo, zaledwie cztery sztuki… i więcej nie potrzeba. Po raz kolejny, trzeci, spotkaliśmy przepiękne Maserati 3500 GT Touring. Tym razem białe, sam nie wiem które z tych trzech było najładniejsze: zielone w Casa Enzo Ferrari, bordowe w kolekcji Panini, czy to białe. Wszystkie były zachowane we wzorowym stanie.

Obok Maserati 3500 GT stał samochód skrajnie inny, Maserati MC12, czyli próba włoskiego producenta zaistnienia w wyścigach FIA GT. Maserati MC12 zbudowano na podwoziu Ferrari Enzo, wykorzystano także silnik z samochodu z Maranello. W sumie to Ferrari Enzo na którym zbudowano nową, większą karoserię i pozbawiono kilku koni mechanicznych. Nie przeszkodziło to jednak wygrywać kierowcom prowadzącym Maserati wygrywać wyścigi i zdobyć puchar konstruktorów w 2005 roku. W sumie wyprodukowano tylko 50 takich samochodów.

To jeszcze nie wszystko co można było obejrzeć w salonie Maserati. Pozostałe dwa samochody to już produkcja współczesna, czyli tak na prawdę to co można było kupić. Jeden to biały kabriolet Maserati Gran Cabrio, a drugi to najnowszy model małego Maserati – Ghibli. W salonie poza samochodami jest oczywiście sklep z pamiątkami i gadżetami, ceny niestety powodują że nie ma tam tłumu kupujących.

I jeszcze fabryka

Salon już zwiedzony, to przy okazji trzeba zobaczyć fabrykę. Do środka wejścia oczywiście nie ma, ale przespacerować się nikt zabronić nie może. Tuż obok fabryki jest wiadukt prowadzący drogę nad torami kolejowymi, mogący być wspaniałym punktem widokowym. No ale przecież nie może być tak łatwo, na wiadukcie nie ma chodnika dla pieszych. Na szczęście jest ścieżka rowerowa, którą nie zrażeni powędrowaliśmy w górę. Jadący co chwilę rowerzyści trochę dziwnie się na nas patrzyli, ale co tam.

Ze szczytu wiaduktu jest całkiem fajny widok na zaplecze fabryki. Nie widać może zbyt wiele, ale chociaż można zobaczyć samochody wyjeżdżające z fabryki na krótki tor testowy położony na niewielkim placu widocznym z wiaduktu. Poza małym torem na placu jest równie niewielki parking fabryczny, w końcu Maserati nie jest produktem masowym i nie trzeba mieć parkingu na 5 tysięcy miejsc. Na parkingu jak się okazuje wcale nie stoją samochody spod znaku trójzęba, najwięcej stoi tam produkowanych w miejscowej fabryce samochodów Alfa Romeo 4C. Takie czasy nastały, w fabryce Maserati w Modenie produkują Alfy Romeo, a tymczasem Maserati Ghibli jest produkowane w innej fabryce pod Turynem, w Grugliasco.

Tor testowy na parkingu ma zaledwie kilkadziesiąt metrów średnicy, co daje może trochę ponad sto metrów długości. Dlatego służy on głównie do przetestowania nierównych nawierzchni, które ułożono z kostki. Potem nowe samochody wyjeżdżają na ulice Modeny gdzie są testowane, trasa testów prowadziła również wiaduktem z którego obserwowaliśmy fabrykę. Dzięki temu mogliśmy z bliska zobaczyć, a przede wszystkim usłyszeć testowanie nowych Maserati. A jest czego posłuchać. Za każdym razem jak mijało nas testowane Maserati Gran Turismo ciarki mi przebiegały po plecach. Gdybym mógł codziennie słuchać takich dźwięków, wcale nie przeszkadzałoby mi mieszkanie przy tak ruchliwej ulicy.

No i tyle, czas wracać do samochodu, jutro kolejny dzień i kolejne samochody do oglądania.

C.D.N.

>>>>Muzeum Enzo Ferrari w Modenie

>>>>Zaginiona kolekcja Tadeusza Tabenckiego

>>>>Kolekcja Maserati

>>>>Lancia Delta Integrale EVO

>>>>Tor Imola i rocznica śmierci Ayrtona Senny