O mnie

Kto to taki Marcin Solarz?

Samochodami interesuję się od małego brzdąca, kiedy przy każdej możliwej okazji przeszkadzałem mojemu Tacie w garażowym grzebaniu przy samochodach. Najczęściej kończyło się to popsuciem tego czym się bawiłem i umorusaniem w smarze, ale przez skórę benzyna razem ze smarem powoli przenikała do mojej krwi. I tak już zostało.

Dlaczego fotografia motoryzacyjna?

Równie dużo czasu z Tatą jak w garażu spędzałem w ciemni fotograficznej. Tak więc krew od małego miałem przesiąkniętą nie tylko benzyną, ale również wszystkimi możliwymi odczynnikami chemicznymi, dzięki którym mogliśmy oglądać zdjęcia na wiele lat przed tym zanim każdy miał aparat w komórce. Fotografuję właściwie już tyle lat że trudno to wszystko policzyć.
Nietrudno więc wywnioskować że po traktowaniu mnie w dzieciństwie benzyną i chemią musiało w końcu dojść do połączenia tych składników, dlatego dziś najważniejsza dla mnie jest fotografia motoryzacyjna. Mimo że przez te wszystkie lata fotografowałem najróżniejsze tematy.

Czym zajmuję się codziennie?

Od 1996 roku zawodowo zajmuję się fotografią. Nie jest to co prawda fotografia motoryzacyjna. Przez te wszystkie lata pracuję jako fotoedytor w gazetach codziennych zaczynając jeszcze w nieistniejącym już „Expressie Wieczornym„, później było „Życie Warszawy„, a od ponad 10 lat „Fakt” oraz „Przegląd Sportowy„. Od około 2001 roku zajmuję się praktycznie tylko fotografią sportową. Sam też czasem pojawiam się z aparatem na imprezach sportowych, ale w większości są to eventy związane z motoryzacją.
Dodatkowo od kilku lat zajmuję się również tworzeniem stron internetowych, grafiką itd.

Co poza tym?

Poza tym piszę o samochodach. Poznaję historię motoryzacji i staram się ją przekazywać dalej. Od kilku lat prowadzę stronę o historii marki LanciaLanciastory.pl. Niestety od jakiegoś czasu troszkę zaniedbaną z braku czasu. Teraz staram się więcej pisać na WR7.

Jakie samochody lubię?

Absolutnie wszystkie. Nie ma znaczenia czy wyprodukowano je w europie, ameryce czy gdziekolwiek indziej. Chociaż muszę przyznać że najbliższe mi są samochody produkcji włoskiej, no i oczywiście wszystkie klasyki. Ale najważniejsze żeby miały cztery kółka.

Plany na przyszłość?

Przede wszystkim cały czas poszukuje nowych samochodów do sfotografowania. Im rzadsze tym ciekawsze. Jednego jestem pewien, samochodów nigdy mi nie wystarczy i zawsze się znajdą kolejne do zrobienia im zdjęć, byle tylko starczyło siły 😉