Muzeum Ferrari w Maranello

Muzeum Ferrari w Maranello – wyprawa do Włoch dzień pierwszy

Włochy – kolebka motoryzacji

Wiem, to nie włosi jako pierwsi opatentowali pojazd samobieżny zwany samochodem. Jednak nie to jest najważniejsze. Żaden inny naród nie może pochwalić się tyloma ważnymi dla dziejów nazwiskami i związanymi z nimi firmami motoryzacyjnymi.
Ferrari, Lamborghini, Maserati, Lancia, Fiat, Alfa Romeo, to tylko te najważniejsze które dotrwały do naszych czasów i u wielu powodują przyspieszone bicie serca. Inne można by wymieniać jeszcze długo, a i tak spamiętać wszystkie włoskie marki nie sposób. Nie dziwi więc fakt że w kraju tak zasłużonym dla motoryzacji mamy wiele muzeów i prywatnych kolekcji poświęconym samochodom, głównie włoskim, ale nie tylko.
Cała nasza wyprawa do Włoch podporządkowana była od początku do końca samochodom. Głównie po to wszyscy tam pojechaliśmy. Pretekstem do wyjazdu stała się możliwość wstępu do fabrycznej kolekcji Lancii, która jest zupełnie niedostępna dla zwiedzających, a my wszyscy w końcu jesteśmy miłośnikami po pierwsze Lancii, jak i całej włoskiej motoryzacji.

Maranello

Po tym przydługim wstępie przechodzę do konkretów. Pierwszym celem naszej wyprawy jest fabryczne muzeum Ferrari w Maranello. W sumie jak zaczynać to z grubej rury, a to muzeum zdecydowanie do tego celu się nadaje.
Co prawda wpierw trochę pobłądziliśmy, prowadzeni dziwnymi uliczkami przez nawigację. Nawet przejeżdżaliśmy dwa razy koło fabryki Ferrari, a może trzy. Nieważne. Co by nie było w końcu dojechaliśmy i gdy już byliśmy na miejscu nie było co do tego żadnych wątpliwości. Nie mówię tu o mijanych po drodze samochodach z czarnym konikiem. Tylko przy głównej ulicy wyłonił się nagle ogromny czerwony budynek z przylegającym do niego ogromnym parkingiem, na którym było…..pusto. No może nie tak do końca, ale poza kilkoma autokarami nic więcej tam nie stało. Na szczęście okazało się że parking dla osobówek jest położony obok, muzeum było otwarte. W sumie bilety mieliśmy zarezerwowane na ten termin, to inaczej być nie mogło.

Muzeum Ferrari w Maranello

Ferrari. Dla wielu nigdy nieosiągalne marzenie. Dla milionów fanów na całym świecie fabryka i muzeum Ferrari w Maranello jest jak świątynia.
Dla mnie nie. Jakoś nigdy nie byłem wielkim fanem czerwonych samochodów z konikiem. Co nie znaczy że nie doceniam osiągnięć firmy. Enzo Ferrari by wielkim wizjonerem, dzięki temu stworzył coś co mogło powstać tylko we Włoszech. Samochody Ferrari można opisać krótko, jako samochody zrodzone z szaleństwa. Więc czy mogłyby one powstawać gdziekolwiek indziej niż we Włoszech? Widzę oczami wyobraźni czerwone bolidy wyjeżdżające z fabryki gdzieś pod Monachium lub Berlinem, brrrrrrrrrr. Na szczęście to tylko senny koszmar, tam produkują tylko białe, czarne i srebrne z priorytetem że mają być praktyczne. Ale nie po to pojechaliśmy do muzeum Ferrari w Maranello żeby zastanawiać się nad pancernikami na kołach, których całe zastępy widzimy codziennie na Polskich drogach. Przyjechaliśmy tu po to żeby oglądać dzieła sztuki, a tych w muzeum Ferrari mamy pełne sale, można chodzić i podziwiać godzinami.

Na początek wyścigi

Muzeum Ferrari jest podzielone na kilka osobnych wystaw. Wchodząc witają nas zmniejszone modele kokpitów pochodzących z bolidów formuły 1 oraz tablica wspierająca Michaela Schumachera. Generalnie cały parter poświęcony jest wyścigom. W czasie gdy odwiedzaliśmy muzeum w Maranello ekspozycja przedstawiała samochody biorące udział w wyścigach, pod dumnym hasłem “American racing style”.
Osobna sala……duża sala, to ekspozycja poświęcona historii zwycięstw Ferrari w wyścigach Formuły 1. Nie jest to mała salka z gablotką w której stoją trzy puchary na krzyż i kilka proporczyków jak to bywa w Polskich klubach piłkarskich, tutaj mamy ogromną ścianę wypełnioną pucharami za zdobyte Grand Prix. Resztę sali wypełniają bolidy na których zdobywał swoje mistrzostwa Michael Schumacher, a Ferrari świętowało sukcesy jako konstruktor. Robi to wrażenie, nawet jak ktoś nie jest kibicem Ferrari, jak ja. Dla dopełnienia, w sali możemy jeszcze obejrzeć z bliska kilka silników pochodzących z F1.

Zapraszamy na piętro

Tak naprawdę dla mnie zwiedzanie rozpoczyna się dopiero tutaj. Samochody drogowe. Te wszystkie czerwone Ferrari, które do tej pory mogłem oglądać w telewizji, albumach lub internecie. No na szczęście nie wszystkie są czerwone, tego się obawiałem trochę przed wejściem do muzeum Ferrari. Chociaż inne kolory można zobaczyć głównie na starszych modelach, te bardziej współczesne są już w większości wściekle czerwone. Nie będę tu wymieniał wszystkich modeli które można zobaczyć w muzeum w Maranello, za dużo tego jest, a poza tym lepiej chyba pooglądać te samochody na zdjęciach. Kilka z nich zasługuje na to żeby napisać o nich osobno, ale na to też przyjdzie czas. Który z tych samochodów zrobił na mnie największe wrażenie, ciężko się zdecydować, ale chyba było to czarne Ferrari 250 GT California Spider. No i tekturowe tarcze hamulcowe makiety Ferrari California T. Minęło 30 minut i ….. pierwsza sala za nami.

Konkurs elegancji Pebble Beach

Nie to nie koniec zwiedzania pierwszego piętra. To była dopiero jedna sala. Przed nami druga. Od chwili wejścia do muzeum każda następna sala jest lepsza od poprzedniej. Tak jest to możliwe, co będzie dalej?
Wchodzimy do drugiej sali, poświęconej konkursowi elegancji w Pebble Beach. Krótkie wyjaśnienie dla osób nie do końca wiedzących o co chodzi. Są na świecie dwa najważniejsze konkursy elegancji podczas których wystawiane są najlepsze, najdroższe, najrzadsze itd. samochody na świecie. Co roku są dwa takie święta kiedy można zobaczyć że te wszystkie wspaniałe samochody jednak istnieją, mimo że na codzień często ciszą oczy tylko ich bogatych właścicieli. Pierwszy z nich to konkurs we Włoskim Villa d‘Este, a drugi za oceanem w Californijskim Pebble Beach.
Wróćmy jednak do muzeum Ferrari w Maranello. W drugiej sali stoją samochody które brały udział i wygrywały w konkursie elegancji w Pebble Beach. Tak, te samochody zdecydowanie robią wrażenie. To już jest elita nawet wśród samochodów Ferrari. Nie chodzi tu już nawet o ich stan, który jest nienaganny, ale bardziej o to że są to wyjątkowe i rzadkie modele. Ufff…. druga sala za nami.

Ferrari La Ferrari

Kolejna sala, czy może być lepsza od poprzedniej? Może. Wchodzimy tam w kompletnej ciemności. Widać jedynie jasne linie zawieszone w przestrzeni. WTF? I wtedy nadjeżdża. W oddali słychać narastający dźwięk silnika, kiedy przechodzi w bliski ryk na kilka sekund zapala się światło. W sali stoi tylko jeden eksponat – La Ferrari. Można go dotknąć, można go obejrzeć z każdej strony. Można nawet zajrzeć do wnętrza jego silnika, który jest rozłożony na elementy na przestrzennej gablocie, jest to jedyny element w tej sali który jest oświetlony na stałe, dyskretnie. Jeden samochód wystarczy żeby mała sala zrobiła ogromne wrażenie. La Ferrari i tyle.

Koniec zwiedzania muzeum Ferrari w Maranello

Ostatnia sala. Powiem szczerze niewiele z niej pamiętam. Stały tam jakieś silniki pod ścianą, jakieś gigantycznych rozmiarów tarcze hamulcowe. Rama jakiegoś nowego modelu Ferrari bez nadwozia. Ferrari FF i tłum zwiedzających, akurat dotarła jakaś wycieczka z przewodnikiem. Ta sala zrobiła na mnie nikłe wrażenie. Chyba jeszcze łapałem oddech po poprzednich.

Sklep Ferrari

Oczywiście w muzeum Ferrari nie może zabraknąć sklepiku. A właściwie sklepu, gdzie możemy kupić wszystkie pamiątki jakie tylko nam przyjdą do głowy, od ołówka, po kompletne ubranie, wszystko ze znaczkiem Ferrari. Niestety ceny zniechęcają. Takie same pamiątki w sklepach internetowych możemy dostać w korzystniejszych cenach i nie musimy wybierać ich w pośpiechu. Ale co kto lubi.
Obok sklepu można spróbować swoich sił w symulatorze bolidu F1.

Na deser przejażdżka Ferrari

Obok muzeum jest jeszcze jedna atrakcja warta zainteresowania. Wykładając trochę gotówki możemy się udać na przejażdżkę Ferrari. Co prawda jest to jazda z instruktorem który jak w naszych autach do nauki jazdy ma swój zestaw pedałów którymi może powstrzymać co bardziej narwanych, lub co bardziej nieogarniętych klientów. Nie jest to tania zabawa, ale to przy produktach pochodzących z Maranello chyba normalne, 15 minutowa jazda w zależności od modelu kosztuje od 80 do 120 euro. Nie skorzystałem z tej atrakcji….. do dziś żałuję, będzie pretekst żeby tam wrócić.

Co dalej?

To wszystko zaledwie jedno muzeum i nawet nie spędziliśmy tam całego dnia. Muzeum Ferrari w Maranello to zdecydowanie miejsce magiczne. Robi ogromne wrażenie. Nawet pomijając fakt że wystawy są okresowo zmieniane i tak wiem że jeszcze tam wrócę.
To raptem pół pierwszego dnia z naszej dziesięciodniowej wycieczki, ale start był mocny. O dalszych miejscach napiszę osobno.

C.D.N.

>>>>BMW Neue Klasse

>>>>Lancia Delta Integrale

>>>>Zaginiona kolekcja Tadeusza Tabenckiego

>>>>Muzeum Enzo Ferrari w Modenie

>>>>Salon i fabryka Maserati